Czym jest obawa i jak poradzić sobie z obawami?

Strach jest naturalną reakcją organizmu, a obawa jest normalna – wręcz popularna. Wiek, płeć czy kolor skóry nie ma tu znaczenia.  Każdy ma swoje strachy. Każdy ma też swój sposób, by sobie z nimi radzić. Spisanie i rozłożenie obaw na czynniki pierwsze jest jednym z moich. Zapraszam do czytania – może pomogę oswoić i Twoje obawy?

Co to są obawy i skąd się biorą?

Obawa – niepokój związany z tym, jak potoczą się sprawy dotyczące danego zadania, celu, marzenia., relacji, zmiany.

To moja najprostsza definicja. Możesz, czytając ją w myślach, dodać kilka słów lub zdań, których Ci w niej brakuje.

Obawy biorą się z braku wiedzy, wpływu i kontroli.  Znamy siebie (lub mamy takie przeświadczenie), swoją wiedzę i zasoby. Jednak nie wiemy, jak inni na to zareagują. Czy to przyjmą i w jaki sposób. Reakcje innych, a także rynku, są dla nas niemożliwe do przewidzenia w 100%. Ta niepewność i gdybanie powodują frustracje.

Typowe obawy

Obawy pojawią się na wszystkich etapach życia. Dzieciństwo ma swoje obawy, wiek nastoletni jest nimi wypełniony po brzegi. Dorosłość jest nie lepsza, a najgorsze, że na tym etapie życia staramy się je zamiatać nie tylko pod dywan, ale także pod panele – albo ignorować, jak zielenię między zębami osoby siedzącej naprzeciwko.

Obawy są częścią naszego życia – udawanie, że ich nie ma, to oszukiwanie samego siebie. Aby radzić sobie z obawami, warto uświadomić je sobie, a potem znaleźć dla nich rozwiązanie oraz wsparcie osób, które mają podobne obawy.

To normalne, że boimy się np. startując z czymś nowym. Poniżej wypisałam kilka popularnych obaw. W dalszej części artykułu znajdują się moje i nie tylko moje przemyślenia w tym temacie.

  • co ludzie powiedzą?
  • co, jeśli się nie uda?
  • co, jeśli się uda?
  • czy warto tracić to co mam dla tego czego nie mam?
  • wszyscy w tej branży są daleko przede mną, nigdy ich nie dogonię
  • czy znajdę czas?
  • czy sobie poradzę?
  • jest tyle pilniejszych spraw do zrobienia
  • czy to się ogóle opłaca?
  • przecież to wszystko już jest

Jak sobie poradzić z obawami?

Obaw nie da się pozbyć czy wykreślić. Zresztą, byłoby to niepraktyczne i prowadziło by do naszej szkody. Aby sobie z nimi radzić, a może nawet zaprzyjaźnić lub wykorzystać, najpierw należy je poznać. Zidentyfikować, które – i w jakim stopniu – nas dotyczą. Zobaczyć, co mówią nam o nas. Bo obawa jest taką właśnie informacją z głębi naszej głowy. Trzeba się dokopać do jej źródła.

Obawa pierwsza: „co ludzie powiedzą?”

„Co ludzie powiedzą?” to być może brak pewności siebie. Ludzie zawsze będą gadać – czy coś zrobisz, czy czegoś nie zrobisz. Naprawdę warto się tym przejmować? Kto coś powie: rodzice, dziadkowie, mąż i dzieci. Może będą kibicować, może trochę mniej, ale kiedy zobaczą, że Ty wierzysz i robisz tydzień za tygodniem to, co trzeba lub myślisz, że trzeba… Przestaną gadać lub zaczną mówić pochwały. I tak, wiem, że każdy przypadek jest inny. Jeśli nie masz wsparcia w miejscu, gdzie go oczekujesz – poszukaj go gdzieś indziej. To Ty jesteś odpowiedzialna(-y) za znalezienie wspierających ludzi, którzy powiedzą coś dobrego. 

Druga z obaw: „co, jeśli się nie uda?”

Ta obawa wynika z braku wiary w sukces. Zawsze jest ryzyko, że się nie uda – tak samo, jak ryzyko, że się uda. Jeśli nic nie zrobisz, to na pewno się nie uda. Ciągłe wątpliwości w powodzenie doprowadzają do tego, że ta obawa zamienia się w rzeczywistość. Jeśli prześladują Cię myśli, może najpierw warto poszukać swojej misji? Ona pomoże Ci coś postanowić, a potem do tego wracać w chwilach zwątpienia.

Obawa trzecia: „co, jeśli się uda?”

Bać się tego, że może się udać? Dla niektórych ta obawa może wydawać się śmieszna i nie na miejscu. Ale ta obawa może nam mówić o tym, że wiemy, że konsekwencje zmiany będą się liczyć z zyskiem, ale i stratą. Każda zmiana niesie za sobą jakieś pozytywy, ale i koszty. Nie można mieć ciastka i zjeść ciastko. Czas na jedno pozbawi nas przynajmniej części czasu na coś innego. Więcej czegoś oznacza mniej czegoś innego. Rozpoczynając, musimy się z tym liczyć, że prędzej czy później doprowadzimy do zmian, które pociągną za sobą kolejne.  

Obawa czwarta: „czy warto tracić to, co mam, dla tego, czego nie mam?”

No właśnie – tutaj też mamy brak wiary w sukces.  Rozpoczynając, angażujemy się w coś, co może doprowadzić do utraty czegoś innego. Na przykład rozpoczęcie własnego biznesu może spowodować brak czasu na odpoczynek lub kolizje czasowo-efektywne w pracy na etacie. Urodzenie dziecka to też rozpoczęcie czegoś nowego. Na jakiś czas będziemy musieli zrezygnować przecież z kilkugodzinnej pracy. Może się zdarzyć, że stracimy coś bezpowrotnie, ale po czasie odzyskamy to, czego musieliśmy się wyrzec.

Piąta z obaw: „wszyscy w tej branży są daleko przede mną, nigdy ich nie dogonię”

Ta obawa to szept perfekcjonizmu, który często koleguje się z porównywaniem. Czy naprawdę muszę być najlepsza(-y)? Albo czy naprawdę muszę kogoś gonić? Czy mogę robić dobrą robotę na wysokim poziomie bez skakania po Rysach? Dużo ludzi jest przede mną – i co z tego? Wielu ludzi, którzy będą chcieli rozpocząć to, co ja, jeszcze się nie narodziło – i co z tego? Czy to znaczy, że mam czekać na tych drugich i śledzić tych pierwszych? To nie ma najmniejszego sensu, tak jak nie ma sensu mówienie dziecku: „wiesz co, już prawie wszyscy umieją czytać, mówić, skakać na skakance – nie ucz się tego”.

Obawa szósta: „nie znajdę czasu”

To może być obawa, a może być po prostu fakt. Być może rzeczywiście trzeba przełożyć w czasie rozpoczęcie czegoś, a może wystarczy robić coś nowego po bardzo małym kawałku? Ta obawa może jeszcze wynikać z braku asertywności. Nieumiejętność odmawiania może zmieniać nas w wiecznie zajęte osoby, które na nic nie mają czasu. 

Obawa siódma: „czy sobie poradzę?”

Znowu obawa związana z pewnością siebie i wiarą w swoje możliwości i kompetencje. Można tutaj zaśpiewać „Bo jak nie Ty, to kto?” – a można powoli uczyć się, jak sobie z tym radzić. Całe nasze życie to ciągłe uczenie się i radzenie sobie z wyzwaniami. Pod tą obawą może się również kryć nieumiejętność lub niechęć do proszenia o pomoc. Nie musisz sobie radzić ze wszystkim sam(a). Naprawdę, możesz dostać lub kupić sobie pomoc. Dostać od najbliższych – lub kupić za pomocą kursów, konsultacji, pomocy księgowej, wirtualnej asystentki, lub pani, która umyje Ci okna.  

Ósma z obaw: „jest tyle pilniejszych spraw do zrobienia”

Może tak być, a może masz problem z ustalaniem priorytetów lub z delegowaniem? W tej obawie znajdą się perfekcjonistki i zosiesamosie. Są rzeczy pilne i pilniejsze – i wiem, że czasem naprawdę dużo zwala się na nasza głowę. Jednak w okresach spokoju, kiedy sobie zaplanujemy także rzeczy ważne, ale nie pilne, od których nie zależy życie nasze lub życie naszych najbliższych – ma szansę się udać. Jeśli ciągle będzie coś pilniejszego, nigdy nie sięgniemy po swoje marzenia.

Dziewiąta z obaw: „czy to się w ogóle opłaca?”

Owszem, są takie rzeczy, których nie opłaca się robić. To, czy coś się opłaca, musisz wiedzieć – lub zrobić badanie rynku. Są też rzeczy, których się nie opłaca, a mimo to warto. Tutaj również musisz ocenić samodzielnie. Trzeba włożyć swój czas i być może pieniądze, aby się dowiedzieć. Ta obawa jest do ogarnięcia za pomocą pytań do siebie i innych. Przy wyborze tych innych, dokonał właściwej selekcji i wyboru. Przede wszystkim jednak, niech to będą osoby Ci życzliwe i/lub osoby, które mają w tym zakresie większą lub porównywalną wiedzę.

Obawa dziesiąta: „przecież to wszystko już jest”

Obecnie na rynku znajdują się miliony produktów i usług, a ciągle wchodzą firmy, które chcą robić to samo lub coś podobnego. Nie wymyślaj koła od zera. Zobacz, co jest, a potem pomyśl, jak Ty mogłabyś to urozmaicić. Jak dodać lub odjąć coś, co sprawiałby, że właśnie Twoje dzieło będzie pożądane, kupowane, lubiane. Być może to Twoja osoba, Twój sposób przyciągnie do Ciebie osoby, które szukają, a które odrzucą oferty konkurencji – bo za drogo, bo zbyt szczegółowo, za płytko, zbyt skomplikowanie, za długi czas czekania… i można by tak wymieniać bez końca. W pisaniu nie wymyślisz nowej litery, w fotografii nie wymyślisz nowego aparatu, w malarstwie nie wymyślisz nowego koloru. Rób swoje pomimo tego, że w jakiś sposób powtarzasz coś, co już jest – ale dodawaj coś unikatowego.

Kiedy już uświadomimy sobie swoje obawy, warto dać im przyzwolenie na istnienie i działać, starając się zmniejszać je i ich moc poprzez małe zmiany. Jak mówią: „Bój się i rób” (Ola Gościniak) 😉 i „zrobione jest lepsze od doskonałego” (Ola Budzyńska – Pani Swojego Czasu).

Mam obawę, że to nie są wszystkie obawy. Te wydały mi się jednak najczęstsze, a kilka z nich dotyczy mnie. Powodzenia w oswajaniu swoich obaw! Jeśli chcesz się podzielić swoją obawą lub własnym sposobem na obawy – zapraszam do komentowania.

Uważasz ten wpis za wartościowy? Możesz postawić mi wirtualną kawę 😊

Postaw mi kawę na buycoffee.to

2 komentarze do “Czym jest obawa i jak poradzić sobie z obawami?”

  1. Dziękuję za ten wpis! Totalnie do mnie…jedne obawy dotyczą mnie bardziej, inne mniej…niektóre sprawy, po przeczytaniu, wychodzą na wierzch i…zaskakują mnie samą. Na szczęście w trudnych chwilach oba hasła, Oli G. i Oli B. pomagają mi przebrnąć i konsekwentnie działać! Jeszcze raz dzieki-artykuł o obawach, a przyjemnie bardzo się go czytało 🙂

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry
Shopping cart
Your cart is empty
Let's start shopping!
Start shopping
0
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.